sobota, 15 stycznia 2011

Chichot historii

Obywatel Józef Stalin zmarły 5 marca 1953 roku zapewne nie przypuszczał, że wiele jego "pomysłów" na utrudnienie ludziom życia zostanie przejętych przez Imperialistyczny Zachód, którego nienawidził i który chciał skolonizować by zaprowadzić "właściwy" ustrój. A teraz zapewne śmieje się z poczynań "demokratycznych krajów", które coraz bardziej ingerują w życie jednostki. No bo jak można nazwać "nakaz noszenia biustonosza" przez pracownice? Kobiety chyba nie po to paliły i deptały gorsety, które niszczyły zdrowie
aby grupa "speców od wizerunku" nakazywała im zakładać biustonosz? Przecież też są tzw. koszulki mającą podobną funkcję do biustonosza. A przynajmniej w Triumphie kiedyś były. Pracownica ma wyglądać schludnie. I ma mieć odpowiednią woń. Bo co z tego, że będzie mieć ten biustonosz, jak będzie walić od niej odorem? Zdarzają się panie z problemami skórnymi.  Są też takie panie z niechęcią do środków oczyszczających powierzchnię skóry(i tak więcej panów jest, którzy unikają wody jak diabeł wody święconej).
Zatem to, co ona ma pod bluzką mnie niewiele obchodzi. Pracownik ma być kompetentny. I pomocny. To kolejna ingerencja w życie kobiet. A właśnie! Jak już są tacy mądrzy to niech wezmą się za dziennikarki i dziennikarzy. Oni też pracują z ludźmi. Przemawiają do ludzi. Ich wygląd to wizytówka. A niektóre dziennikarki pewnej prywatnej tv tak się odpieprzają, że tylko się pociąć można. Co więcej wielu journalistów ma wady zgryzu! Jak się idzie do telewizji pracować to trzeba wyglądać. Bo jak przemawia do mnie spocony stary dziad to ja zmieniam kanał na mtv.

Wniosek1: ingerencja w strój kobiet. Albo chcą nas rozebrać. A Muzułmanki to już zwłaszcza panowie posłowie chcą rozebrać. Albo chcą byśmy nagle ubierały się przyzwoicie. Nie po to miałyśmy wsiadać na traktory by teraz z nich schodzić. Kobiety rozsądne do boju! Feministki nawróćcie się na prawdziwą walkę o kobiety i pomóżcie swym siostrom! A jeśli nie będziecie chciały, to usuńcie jajniki i zróbcie się mężczyznami, bo widać kobiety z was są lipne.

W PRL - u często ludzie słyszeli komunikat : rozmowa kontrolowana.
Odkąd panowie z jednej debilnej organizacji zaczęli się rozpleniać jak robactwo - nagle w Europie stwierdzono, że trzeba bronić się przed terroryzmem.
I nie tylko w Europie. Zaczęto sprawdzać każdego obywatela. Podsłuchuje się nasze rozmowy. Czyta bilingi. Kiedy, z kim, o której godzinie co się robiło. Normalnie Huxley z Orwellem wysiadają.
Kto wie, czy celowo nie podesłano mi wirusa by rozpieprzyć mi dysk? (chory kompik).
Cholera wie.
W każdym razie mam wrażenie, że świat zachodni zaczyna przypominać państwo pełne represji. Gdzie pajace z Greenpeacu na czele ze stworzeniami na ich poziomie intelektualnym rządzą.

Wniosek 2: Stalin może był i potworem, ale nie wiedział, że znajdzie godnych następców w postaci durniów europejskich. Tzn. wybrańców narodów Europy.

A nasz rząd też jest genialny. Jak można godzić się na drastyczne podwyżki jakie szykuje nam PGE i KE?

Wniosek 3:  Europa chyba chce GRECJI NUMER 2. Chcą płacić nam? Proszę bardzo. Każdy pieniądz się przyda.

Wszyscy Polacy zbankrutują przez limity KE.
Naziści by wykończyć osoby o niewłaściwym wówczas pochodzeniu zamykali je w gettach i czekali aż wykończą je dur brzuszny, dyfteryt, czy nawet pospolity głód. Możliwe, iż w Polsce po wprowadzeniu astronomicznych podwyżek (dzięki KE) liczba osób skurczy się tak powiedzmy... o 15 mln.
Stan będzie jak po 2 Wojnie Światowej (ok 25 milionów żywego inwentarza).
No bo szpitale nie zapłacą - umrą ludzie z intensywnej.
Umrą dzieci w inkubatorach.
Umrą ludzie z rozrusznikami.
Umrą ludzie, bo nie będą mieli jak kupić chleba, bo trzeba będzie go samemu robić - piekarnie upadną.
No sporo tego będzie.
Aż w końcu rząd się przebudzi i napisze do Helsińskiej Organizacji Praw człowieka i Trybunału, że nastąpiło ludobójstwo w jednym z krajów Europy. Bądź co bądź o solidnej powierzchni.

Wniosek 4: Był holocaust żydów o którym radośnie (ironia) pisze pan Tomasz G. I humanitaryzm Polaków po 2 WŚ.
Będzie i jego polska wersja. 
Czy Komisja to podźwignie? Chyba nie. W końcu 15 milionów i więcej to jednak sporo ludzi, nie?

Ja się wyniosę z tego kraju.
 I będę miała gdzieś tych, co będą mi kazać "spłacać studia". A ugryźcie się w d....! Moja rodzina, znajomi płacą podatki. I co mają?
NIC!
Żeby chorować trzeba się namęczyć i pomarudzić lekarzowi. Więc kurde jak tu żyć?
Ci, co żądają by młodzi spłacali studia, które często nic nie dają to powinni się solidnie puknąć w łeb. Gdyby była praca, to byśmy nie wyjeżdżali. ale, że pracy coraz mniej to i nas młodych coraz mniej.
No i nie dziwcie się, że uciekamy i płodzimy dzieci poza Polską? Może dlatego że tam mimo, że nasze pociechy nie będą studiować to będą miały szanse na przeżycie?

Wniosek 5: Młodzi się wyniosą gdzie się tylko da, ZUS naprawdę upadnie. A Polska będzie przypominać Dziki Zachód przed zasiedleniem go przez białą twarz.

cdn (chyba)

środa, 29 grudnia 2010

Życzenia? Niech będzie...

Nareszcie po świętach!

W piątek Sylwester.
I Nowy Rok.

Z tej okazji życzę Sobie, Czytelnikom (jak są jacyś) i reszcie Narodu:
1. zdrowia - przyda się w tym roku. Biorąc pod uwagę kombinacje na szczytach radzę unikać lekarzy tylko od razu nawiedzać księży i różnej maści sanktuaria. Mniej nerwów. Może też mniej kasy pójdzie.
2. spokoju - by brzydcy panowie z Sejmu przestali nas zadręczać swoimi chorymi pomysłami i wzięli się do pracy przez duże "P" a w weekendy nie nawiedzali nas z Bogdanem R w ramach niedzielnej "Kawy na ławę"
3. szczęścia - w Totolotku się przyda. I na kolei. Bardziej na kolei. By szczęście nam dopisało i nie było opóźnień.
4. pokoju i spokoju - by nic nie burzyło naszej ciszy, byśmy nie bali się kłaść i wstawać.

i wielu innych Łask Bożych. By w końcu każdy dostał to o czym marzy tak w głębi serca.
Oby rok 2011 był dużo lepszy od poprzednika!

piątek, 24 grudnia 2010

Święta, czyli coś, co straciło sens dawno temu…


Są takie dni, kiedy człowiek z podłej zielonej istoty staje się aniołkiem.
Słodziutkim jak miód.
Wtedy wie się, że są święta. 

Ale bywa, że zachodzi odwrotny proces.

Osoba, która przez cały rok jest miła i słodka w okresie przedświątecznym zamienia się w potwora, który jest złośliwy, wredny i podły. I tak jest ze mną.
Mam dość tej atmosfery miłości i radości.
Mam dość życzenia wszystkim wesołych świąt.

Ale robię to.
Jestem cholerną konformistką.
I tego w sobie nie znoszę. 

Niektórzy ludzie nie kumają: jak to? jesteś wierząca, a nie lubisz świąt?
Same święta jako dni wolne od pracy mi nie przeszkadzają.
Raczej ta sztuczna i nieszczera wesołość.
I jak ma się wiara do świąt?
I po co się je obchodzi?

Przecież wcale ludzie nie cieszą się, że kolejny raz wspominamy wydarzenie z przed dwóch tysięcy lat.
Przecież często nie czują tak naprawdę sensu tych świąt.
Trzeba odklepać to i mieć czyste sumienie.
Albo pogrążyć się w hedonistycznym konsumowaniu różnych pyszności po to by później marudzić, że nie zmieści się w kieckę czy garnitur.

Tak naprawdę Boże Narodzenie powinno być w nas przez cały rok!
Cały rok powinniśmy mieć miłość w sobie do bliźnich.
I to niezależnie jak bardzo nam dokopią.
Tłumaczenie się, że nie ma się czasu to tylko tania wymówka.
Jakimi mamy być chrześcijanami, moi rodacy?
Skoro na co dzień nie czujemy mięty* do drugiego człowieka?
Skoro na co dzień latamy po różne fidrygałki nie bacząc na drugą istotę obok nas?

Jesteśmy strasznie ubodzy.
Ubodzy na duchu.
Otaczamy się dobrami by nie czuć samotności.
To po co chodzimy do kościoła?
Bo mimo to wiemy, że jesteśmy słabi.

Jakby to powiedział Zbuntowany Anioł: człowiek to takie nic, słaba istota. I ja miałem mu złożyć pokłon? Śmieszne.

To po co są święta?
Byśmy przypomnieli sobie jak potrzebujemy siebie wzajemnie i coś z tym zrobili. By cały rok był Bożym Narodzeniem i szczęściem. Wtedy wiele rzeczy trudnych może okazać się prostymi. Wystarczy chcieć. Trudne, ale realne.
A póki co piszę życzenia z serca.
Do swoich znajomych.
Chociaż oklepane. Nie szukam durnych wierszyków. Jeśli chcę czuć Magię to sama powinnam włożyć trochę wysiłku, energii i chęci i sama coś wyczaruję.


*bez podtekstów!!

środa, 15 grudnia 2010

Podwyżki i trochę o gospodarce i życiu,,,

Zbliają się święta. Zatem przygotujmy się na podwyżki owoców i warzyw. W końcu ludzie zabiegani są i nie zwrócą uwagi na takie detale jak 2-3 zeta w cenie. Bo przecież muszą przygotować wigilię. Muszą zrobić karpia i te magiczne 12 dań.
A figa.
Ja sobie tak myślę. Ile te owoce kosztują w skupie? Na pewno mało rolnik za nie dostanie, co moim zdaniem jest poronione w kraju w którym co roku dopłaca się do rolnictwa po to by podatnicy płacili jak najmniej za płody rolne i zwierzynę oraz pochodne tych produktów.
http://finanse.wp.pl/kat,104124,title,Kolejna-podwyzka-I-to-tuz-przed-swietami,wid,12948331,wiadomosc.html
Jest jednak inaczej.
Niestety.
I będzie jeszcze gorzej.
Podwyżki prądu spowodują katastrofę społeczną w Polsce.
Bo zacznie się problem z żywnością i jej racjonowanie.
Chociaż je się po to żeby żyć!
Właśnie...
I może wojna domowa będzie. A Platforma nie wprowadzi Stanu Wojennego, bo ma "w pamięci" dawny system. Tylko może ludzie ich wyrżną jak lud wyciął w pień ostatniego króla Francji (Napoleon to był uzurpator). To możliwe.Wściekły lud jest zdolny do wszystkiego.
A Platforma fundując podwyżki podkłada się ludowi.
A lud w końcu jak tama przy Bogatyni puści.
I będzie tragedia.
Kolejna do kolekcji.ar
Bo o ile PiS robił krok do przodu i dwa kroki do tyłu a w konsekwencji nie robił nic, to jego siostra zdecydowała się na zrobienie czegoś. Po 3 latach nieróbstwa i patrzenia na rankingi, które były robione albo na ślepo albo naginane tak by partii rządzącej się podobało (jak w dawnych czasach. Róbmy wszystko by władza była zadowolona...). I teraz podwyższa podatki by "podratować" finanse Państwa.
By się nie jeździło BMW z BORowikami to by już pierwsze koszta odeszły. Ponadto koncepcja polityka powinna być taka jak w PRL. Wita on salę sejmową, kolumnową i barek raz na jakiś czas a później znów szoruje do zwykłej pracy.
Teraz tam (na Wiejskiej) zrobiło się mini państwo więc sporo politków, politykierów właściwie potraciło kontakt z rzeczywistością. Czego efektem są ustawy, które nie zawsze mają się do rzeczywistości. Praktycznie rzecz biorąc wogóle nijak mają się do rzeczywistości. Więc się nie dziwmy, że naród łamie prawo tu kraju czy zagranicą.

Moje rozterki odnośnie PKB na 1 sztukę ludzia. Dobra. PKB na jednego członka w kraju:
a) wysoko rozwinięte z domeną usług - 15 000 USD i wyżej
b) średnio rozwinięte z przewagą przemysłu - (1,5 - 12) * 1000 USD
c) słabo rozwinięte z przewagą rolnictwa - mniej niż 1,5 tysiąca USD

A ja się nie zgodzę. Totalnie się nie zgodzę. Polska zrezygnowała już praktycznie z przemysłu. Pominę górnictwo. A biedni jak byliśmy tak nadal jesteśmy. I co nam dają te usługi?
NIC!!!
Więc niech nauczyciele przestaną wtłaczać w nas durne progi tylko spowodują dyskusje na lekcjach WOS-u czy geografii. Po kiego grzyba nam ta znajomość? Anglicy tego nie wiedzą (moja opinia) i się czują szczęśliwi. (że tego nie wiedzą).
A pani Minister niech już przestanie bajki pleść, bo to się nudne robi.
Ograniczyć nauczycielom wolne. Coś jeszcze chce Pani dodać?
Już niech lepiej Ona odejdzie.
Bo wszystko psuje.
Roman G. za dużo nie napsuł, a był ministrem rok.
Ktoś powie: może dlatego?
1.Nooo, mundurki mu się nie udały.
Ale skąd mógł wpaść na pomysł, że szkoły jakieś worki po kartoflach przyszykują TYLKO dla uczniów? Jeśli dzieci mają mieć uniformy to niech dorośli dają przykład.  A bywa, że parę pań ubierze się dość ekscentrycznie a same później wymagają, by dziewczęta nosiły się skromnie. Jakaś hipokryzja, nie?
Ja nie przypominam sobie by moje nauczycielki nosiły się nieodpowiednio.
Przeciwnie. Bardzo eleganckie były. Niezależnie czy to szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum (dwie ostatnie szkoły to z mundurkami były i jestem dumna, że chodziłam do takiej szkoły).
2. Lektury.
Trochę się biedaczek zaplątał przy cytowaniu paru lektur. Ale przynajmniej coś dzwoniło. Choć nie w tym kościele. Non stop zmienia się wykaz lektur. A jeszcze nie ma takiego, który byłby przytomny. I nie ma czasu na DOGŁĘBNE analizowanie tekstu. To wy sie dziwicie kochani dorośli, że testy humanistyczne czy matury wypadają do dupy.
Jak primo uczniowie są przemęczeni duperelkami typu
a) PO:
 - i tak jak będzie wojna to połowa osób wpadnie w panikę a druga dostanie zawału,
- jak jest rana to się nie bawimy w czepce hipkratesa (np) tylko byle zatrzymać krwawienie a najlepiej jak zrobi to lekarz a obok niego będzie stać siostra ze strzykawką której zawartość będzie miała nazwę: szczepionka przeciwtężcowa*,
- a pomocy osobie nieprzytomnej lub też poszkodowanej mało kto udziela bo się boi że zaszkodzi i będzie się go sądzić
b) PP - i tak sprawdzi się to w życiu. Nie ma "lepszej" szkoły niż poznanie uroków liczenia podatków samemu i latania po urzędach dzięki "milym" paniom i morzu biurokracji
c) TI - a na co mi to? Po to by bawić się OFFICEM? To w podstawówce się powinno robić. I gimnazjum. No dobra. Wiem, że są nowsze  wersje Office'a, a CV to jednak w WORDZIE trzeba napisać. Chyba....
I arkusz kalkulacyjny pewnie sprawia trudności. Noo to nad tym można posiedzieć. Albo zatańczmy z Originem. W kwestii wykesów jest o niebo lepszy. A i angielski się poprawi. Dwie pieczenie na jednym rożnie można upiec, nie?
Secundo - rzadko trafia się na belfrów z powołania pod kątem języka ojczystego. Paradoks, nie? Polskim powinniśmy trzaskać jak rzymianie łaciną a często jest tak, że obcokrajowiec lepiej mówi od naszych rodzimych polityków. W kwestii języka polskiego też nie byłam poszkodowana raczej. Trzy lata w podstawówce (nauczania zintegrowanego nie liczę) z dobrą polonistką, kolejne 3 lata w gimie, a później małe przygody w liceum, ale i tak się wyszło na prostą. Ktoś się przyczepi do mojej polszczyzny? Niech się ugryzie. W nos. Kiedy trzeba to używam nawet zbyt poprawnej polszczyzny i to trochę śmiesznie brzmi. Ale trzeba, nie? Wracając do belfrów kochanych nauczających polskiego. Za mało czasu mają biedacy (innym się nie chce - wypalenie związane z zawodem i choroba zawodowa = to się czasem łączy) by nam wtłoczyć olej do główek.
Poucinały złe krwacowe i źli krawcy** materiału i dzieci są ubogie i zimno im bo nie mają ubranka marki "wiedza dotycząca literatury polskiej i obcej".
Król jest nagi.
Nie omawia się lektur DOKŁADNIE tylko się czyta opracowania. Efekty widać na testach zewnętrznych. No i wiadomo. Jak uczniowie się postarają to mówi się: oo, ta szkoła jest dobra. A jak nie pójdzie to zdanie brzmi tak: ta młodzież jest durna. Wcale się nie uczy.
Jasne, zwalcie na nas odpowiedzialność. ZA WSZYSTKO. Za całe zło w polskiej edukacji. To my sobie zamknęliśmy zawodówki. To my sobie pocięliśmy materiał. To wszystko sami sobie zgotowaliśmy.
Tertio - zabija się nasze myślenie po to by, profesorowie i kadra nauczająca na studiach mogła na nas narzekać. Ja radzę zrobić zebranie i wygłosić orędzie do swoich kolegów, którzy zdecydowali się na przekazywanie wiedzy w szkołach niższego rzędu by nie zabijali naszego potencjału, bo to ciężko odkręcić. Te pretensje to do MEN. Albo od razu wszyscy zastrajkujmy jak w Grecji. Albo dajmy sobie święty spokój ze zdobywaniem wiedzy. Skończmy na podstawówce. I będzie masa rąk do kopania. Teraz w zimie to się bardzo przyda.

cdnamin
(ciąg dalszy nastąpi a może i nie)


* dla tych co nie dostali dawki w szkole w ramach szczepień obowiązkowych lub skończył mu się termin "wazności"
** nie mam nic do prawdzich krawcowych, to przenośna.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Krótkie narzekanie na wszystko co się da

Odkąd wprowadzili ten durny zakaz dla palących dym papierosowy jeszcze bardziej mi działa na nerwy.
I nie mam omamów węchowych.  
W końcu jak przenosimy się na tamten świat to węch jest ostatnim zmysłem z którym się żegnamy.
Wychodzę z tramwaju przy WAM - ie i co czuję?
Fajki.
I to jeszcze były takie gorszej jakości.
Wchodzę do pewnej klatki- śmierdzi. Jeszcze popielniczka leży na schodach.
I po jaką cholerę zakazuje się palenia? Jak jest jeszcze gorzej?
Ciekawa jestem gdzie jeszcze będę miała przyjemność powdychania beznopirenu & spółki.

Chodniki tradycyjnie nieodśnieżone tylko posypane solą i piaskiem.
A później jak się ociepla to robi się paćka i trzeba lecieć do sklepu po nowe buty bo stare przemiękły. Albo odmraża kończyny. Bo jak to powiedziała pewna pani nauczycielka: najwięcej odmrożeń (zaraz po silnych mrozach) zachodzi w temperaturze 0 - 5 stopni celsjusza. No to przy dwóch stopniach na plusie i dużej wilgotności to wspaniale się mieścimy.
Ciekawe czy jutro się rypnę przy pewnym miejscu (żółty budynek) i nie dotrę na zajęcia. Chyba, że w wersji połamano-skręceniowej. Niee dzięki. Po co się męczyć?

Zaraz mnie szlag trafi.
Kochani posiadacze aut! (nie wszyscy!). Ja rozumiem, że aura nie dopisuje. Ba! Jest do bani. Ale to nie usprawiedliwia Was moi kochani przed zostawianiem swoich autek byle gdzie. Przez Waszą bezmyślność/geniusz (niepotrzebne skreślić) wielu ludzi wracających z pracy ma wydłużony powrót do domu. I to ci zarówno jadący tramwajem jak i inni kierujący jakimikolwiek pojazdami mechanicznymi. W tramwaju z czasem może wysiąść ogrzewanie, a ludzie w nim siedzący mogą ulec przechłodzeniu. W najlepszym wypadku zachorują na katar/przeziębienie. W ekstremalnych wypadkach może dojść do zajęcia i dolnych dróg oddechowych przez komornika zwanego zapalenie płuc lub innej paskudy - wirusa/bakterii.
To chciałbyś by zaczęto Ciebie i innych 'geniuszy' brać do odpowiedzialności?
FINANSOWEJ?
Bo tramwaje przez to, że się spóźniają powodują, że ludzie źle myślą o spółce MPK (dobra, i tak źle myślą), ale firma traci na spóźnieniach.
Ludzie, którzy ulegli przechłodzeniu i zapadli na chorobę muszą wziąć L4 a za coś żyć muszą. Kto im leki powinien kupić?
Jeśli twój wóz odmawia kooperacji zostaw go na parkingu, aż foch mu minie, a nie zostawiaj Bóg wie gdzie i nie tamuj ruchu! Ludzie też chcą wrócić do domu do ciepłego łóżeczka, do dziecka, męża, do ciepłego obiadku.
A jeśli utkniesz w koziej .... to zadzwoń po pomoc drogową.


TROCHĘ ALTRUIZMU W TYM KRAJU NIE ZASZKODZI.
POKAŻMY JACY Z NAS CHRZEŚCIJANIE!