Prawie każde dziecko (czy to młodsze - lat 11 czy to starsze - lat 30...) wychowane w wierze katolickiej pamięta swoją Komunię.
Ja swoją też pamiętam.
Całe dwa lata się człowiek do Niej przygotowywał.
A nawet i wcześniej.
Począwszy od katechezy w gronie rodzinnym a potem w ramach katechezy szkolnej (przedszkolnej nie liczę, bo to jakaś kosmiczna pomyłka była, a nie nauka religii).
W Gorącym Tygodniu zapowiadającym Komunię mieślimy próby. Codzienne. Aż do skutku. No i w sobotę pierwsza spowiedź była...Wszystko to dzieci bardzo przeżywały!
Tamtego dnia człowiek obudził się wcześnie, bo trzeba było się przygotować duchowo i cieleśnie na ten wielki dzień. Loki się zrobiły dzięki papilotom, wystarczyło je tylko ułożyć w odpowiednim porządku. Ubrało się dziecko w sukienkę i pocisło z rodziną do Kościoła. Cała impreza trwała ok 1,5 h - może troszkę mniej. Potem był obiad i prezenty.
I spacer z chrzestnymi i rodzicami.
Niektórzy towarzysze Dziecięcia otrzymali już rowery czy rolki. Dziecię otrzymało kolczyki i popularne bombonierki, oraz drobne, ale to naprawdę drobne wsparcie finansowe.
Obecnie nałożono na dzieci "obowiązek" noszenia alby.
Hmmmmmmmmmmmmmm.
Może to byłby i dobry pomysł, ale pomyślmy: garnitur chłopcy jeszcze wykorzystają. Na ślubie czy zakończeniu roku. Dziewczynka też może jeszcze wykorzystać sukienkę do Kościoła czy na jakąś uroczystość rodzinną (też ślub). A albę po "użyciu" oddaje się/sprzedaje (jak jest nabywca).
O ile alby mogę przełknąć to innych faktów już nie.
My też składaliśmy się na kwiaty dla księdza (czy bardziej do kościoła).
A teraz ponoć podziękowania są dla wszystkich jak leci.
I tylko chyba kasy szkoda...
I tych rodziców.
A także przyjęcia. Mało kto w moich czasach dziecięctwa miał przyj ęcie w restauracji. Większość dzieciarni miała domówki. I moim zdaniem bardzo dobrze. Odchodziło wynajęcie lokalu, opłacenie kateringu. Zresztą kto powiedział, że tylko matka ma latać z talerzami jak ostatnia służąca? Jak ma siostrę, to siostra też może latać. Zresztą czy konieczne jest podawanie tradycyjnych schabowych? Odpowiedzcie sobie sami.
Komunię przyjmowałam "szkolnie".
Czyli wg. grafika jedna szkoła w danym dniu pokazuje swój drugoroczny inwentarz.
Jak czyta, jak umie pieśni. Itp.
Potem w następnym tygodniu ten sam "cyrk".
A szkół było trzy.
Teraz ponoć dzieciaki przychodzą do sakramentu w ramach parafii.
Hmmmmm.....
Nie wiem, nie wypowiadam się....
Tamten (grafikowy) sposób miał swój urok.
Tak urok!
W czasie BT cała klasa miała ulgę od wychowawczyni w kwestiach naukowych abyśmy mogli się skupić na duchowych aspektach BT.
No w sumie większy był niż w samym dniu komunii. (fotografowie, tłok za chiny ludowe nie dawały się skupić).
I to bez wyjątku. Niezależnie, czy ze szkołą miałeś sakrament, czy integrowałeś się z Parafią.
Wracając do prezentów.
1. Po co dzieciakowi dawać operację plastyczną (by ładnie wyglądało na zdjęciach?) - dziecko jest jakie jest. Mocno odstające uszy co najwyżej psują uekt wizualny. Co innego gdy dodatkowo jest wskazanie medyczne.
No dobra. OP może być.
2. Laptop, quad, mp3, telefon. - aaaaa, ja i starsze roczniki MUSIELIŚMY w jakiś sposób zapracować na te dobra, czy to rozdając ulotki, czy to ucząc się dobrze, czy sprzedając ksiązki. A taki 8-9 latek? Przecież przyzwyczajamy dziecko do dobrego. A tak w życiu nie zawsze jest. Jasne. Analfabetyzm technnologiczny w XXI wieku nie jest mile widziany. Jednak taki kurdupel zamiast siedzieć na podwórku i drzeć się w niebogłosy ze szczęścia/bólu do późnej nocy siedzi, ale przed kompem. Rośnie mu enta oponka, bo tylko siedzi i je. A potem dziecko wpada w dołek bo jest za grube. A czemu? Bo zamiast kupić dzieciakowi prymitywny rower, czy nawet głupią piłkę do kosza (kiedyś piłka była CZYMŚ CUDOWNYM) kupuje się telefon czy mp3. A później nie ma jak wytrzymać w autobusie, bo jesteś zmuszony słuchać jakichś "hitów". Które co gorsza są na cały regulator rozwalone, bo dziecię słuch traci.
Reasumując: Proponuję przeniesienie 1 Komunii na 17-18 urodziny. Ewentualnie 13-15. Czyli przed albo po bierzmowaniu.
Aha! Indeksy. Na co 8 latkom indeksy?
Po to by sprawdzać jego "aktywność"?
Mnie nie trzeba było ganiać z paskiem do kościoła na GŻ czy Różaniec czy DK.
Inne dzieci chodziły bo chciały. Albo nie chodziły, bo nie chciały czy nie miały z kim iść. A teraz jest mobilizacja całej rodziny.
Jak była msza dla dzieci i kazanie to praktycznie dzieciaki się zabijały o wezwania do modlitwy wiernych czy podczas kazania gdy ksiądz robił odpytkę.
Teraz tego lasu rąk nie widzę......
Dlaczego?
niedziela, 19 czerwca 2011
wtorek, 14 czerwca 2011
Przypomnienie
Jak kraj długi i szeroki tak i remontów mamy ci pełno. Ja jednak przypomnę o jednej ważnej nitce.
Remont na krajowej jedynce we Włocławku ciągnie się dość długo.
Uprzejmie proszę kierowców, którzy są w stanie i nie mają nic do załatwienia w osadzie, by ją omijali!
Domyślam się, że wydłuży to czas podróży...
Teoretycznie.
Jeśli nie chcecie stracić fortuny w zakładach diagnostyki samochodowej proponuję skorzystać z objazdu a nie narzekać podczas stania w korkach, że wam się spotkanie opóźnia.
Wystarczająco mieszkańcy są ciężko wpienieni.
A więc....
Dla nieuświadomionych (niestety są jeszcze tacy) :
wjeżdżając do Włocławka od Łodzi odbijasz w prawo na Zaporę (w razie problemu spytaj jakąś jednostkę wyglądającą na tutejszą). A później jedziesz sobie przez Lipno i dalej obecną trasą. W zasadzie ominiesz roboty i tych ludzi, którzy kończą pracę. Uwierz, przejazd przez miasto w godzinach: "6-9" i "14-18" to koszmar.
Remont na krajowej jedynce we Włocławku ciągnie się dość długo.
Uprzejmie proszę kierowców, którzy są w stanie i nie mają nic do załatwienia w osadzie, by ją omijali!
Domyślam się, że wydłuży to czas podróży...
Teoretycznie.
Jeśli nie chcecie stracić fortuny w zakładach diagnostyki samochodowej proponuję skorzystać z objazdu a nie narzekać podczas stania w korkach, że wam się spotkanie opóźnia.
Wystarczająco mieszkańcy są ciężko wpienieni.
A więc....
Dla nieuświadomionych (niestety są jeszcze tacy) :
wjeżdżając do Włocławka od Łodzi odbijasz w prawo na Zaporę (w razie problemu spytaj jakąś jednostkę wyglądającą na tutejszą). A później jedziesz sobie przez Lipno i dalej obecną trasą. W zasadzie ominiesz roboty i tych ludzi, którzy kończą pracę. Uwierz, przejazd przez miasto w godzinach: "6-9" i "14-18" to koszmar.
wtorek, 7 czerwca 2011
Katyń, Smoleńsk jeszcze straszą...czyli rewelacje rosyjskiego wojskowego i pewne trudne tematy
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Nie-myslelismy-ze-tu-leza-Polacy-Tam-sa-groby-zolnierzy,wid,13455516,wiadomosc_prasa.html
Będzie bardzo krótko.
Tematyka mordów na inteligencji polskiej z okresu II WŚ co jakiś czas przewija się w mediach. Ano takie prawo mediów.
Poruszamy to, co uważamy za ważne.
Skoro ten Pułkownik wspomina ekshumację zwłok, której BYŁ świadkiem to dlaczego jakiś profesor to neguje?
Przekopując enty raz dany teren ma się wrażenie, że zna się go jak własną kieszeń.
Ale i kieszeń nieraz na zaskakuje gdy nagle wytrząśniemy z niej jakieś miedziaki.
Tak jest i z Tamtą ziemią.
Przynajmniej nasi grzebo...Archeolodzy powinni jeszcze trochę popracować w tamtych rejonach. Zresztą sami wiemy, że gdy są remonty w miastach odkopuje się nagle jakieś "skarby" jak podczas remontu Zielonego Rynku w mieście X gdy odnaleziono resztki ciał ludzkich (głównie czaszki). A skąd się wzięły? Wiadomo (a przynajmniej rodzimi mieszkańcy miasta X powinni wiedzieć), iż w XIX wieku na tamtym terenie (ZR) był cmentarz. Wraz ze wzrostem miasta nekropolia przestawała być użyteczna i z czasem ją zamknięto z uwagi na "ciasnotę".
A o ludzkich szczątkach zapomniano. Ot rozłożą się, nie?
No nie do końca.
No, ale jak media zwietrzyły okazję to pokazały swe oburzenie dla wykonawcy robót, który nie szanował szczątek ludzkich.
Sprawa ucichła, a ciała znalazły nową lokację na CK.
Do czego zmierzam?
Szanujmy miejsca pochówku i ich "właścicieli".
Nawet jeśli tam (w Bykowni) są groby również szeregowców Armii Polskiej (w końcu samych oficerów w Armii być nie może, nie?) to trzeba oddać im takie same honory jak tym z "góry".
W końcu w obliczu śmierci wszyscy jesteśmy równi.
Nie ma równych i równiejszych.
To żyjący tworzą podziały:
"Jeśli jest tu jeszcze jakiś masowy grób, to z szeregowymi. Innej możliwości raczej nie dopuszczam. Proszę jednak pamiętać, że to jest hipoteza" - mówi.
To sprawiło, że po raz kolejny "umarłam". Straciłam wiarę w człowieka...
Będzie bardzo krótko.
Tematyka mordów na inteligencji polskiej z okresu II WŚ co jakiś czas przewija się w mediach. Ano takie prawo mediów.
Poruszamy to, co uważamy za ważne.
Skoro ten Pułkownik wspomina ekshumację zwłok, której BYŁ świadkiem to dlaczego jakiś profesor to neguje?
Przekopując enty raz dany teren ma się wrażenie, że zna się go jak własną kieszeń.
Ale i kieszeń nieraz na zaskakuje gdy nagle wytrząśniemy z niej jakieś miedziaki.
Tak jest i z Tamtą ziemią.
Przynajmniej nasi grzebo...Archeolodzy powinni jeszcze trochę popracować w tamtych rejonach. Zresztą sami wiemy, że gdy są remonty w miastach odkopuje się nagle jakieś "skarby" jak podczas remontu Zielonego Rynku w mieście X gdy odnaleziono resztki ciał ludzkich (głównie czaszki). A skąd się wzięły? Wiadomo (a przynajmniej rodzimi mieszkańcy miasta X powinni wiedzieć), iż w XIX wieku na tamtym terenie (ZR) był cmentarz. Wraz ze wzrostem miasta nekropolia przestawała być użyteczna i z czasem ją zamknięto z uwagi na "ciasnotę".
A o ludzkich szczątkach zapomniano. Ot rozłożą się, nie?
No nie do końca.
No, ale jak media zwietrzyły okazję to pokazały swe oburzenie dla wykonawcy robót, który nie szanował szczątek ludzkich.
Sprawa ucichła, a ciała znalazły nową lokację na CK.
Do czego zmierzam?
Szanujmy miejsca pochówku i ich "właścicieli".
Nawet jeśli tam (w Bykowni) są groby również szeregowców Armii Polskiej (w końcu samych oficerów w Armii być nie może, nie?) to trzeba oddać im takie same honory jak tym z "góry".
W końcu w obliczu śmierci wszyscy jesteśmy równi.
Nie ma równych i równiejszych.
To żyjący tworzą podziały:
"Jeśli jest tu jeszcze jakiś masowy grób, to z szeregowymi. Innej możliwości raczej nie dopuszczam. Proszę jednak pamiętać, że to jest hipoteza" - mówi.
To sprawiło, że po raz kolejny "umarłam". Straciłam wiarę w człowieka...
niedziela, 5 czerwca 2011
Miasta i Krainy Polski czyli paparzzi w akcji!
Jako, że polityka człowieka męczy to postanowił On stworzyć nową linię postów.
Totalnie neutralną.
Zdjęcia zamieszczone na blogu ukażą piękno naszych miast, miasteczek i wsi, które często nie jest doceniane.
Bo po co się zachwycać starym drewnianym kościołem?
Czy kamieniczką z okresu baroku?
Lepiej skupić się na tym, co brzydkie i narzekać.
Tylko po co?
Chyba tylko po to by dostać wrzodów.
Uśmiechnijmy się, bo jest się z czego cieszyć!
A nawet jeśli widzimy zniszczony budynek, to wyobraźnia powinna nam COŚ podpowiedzieć.
Do CZEGO można dojść to ja już wam tego nie powiem.
Każdy jest indywidualną istotą i każdy widzi inaczej.
Totalnie neutralną.
Zdjęcia zamieszczone na blogu ukażą piękno naszych miast, miasteczek i wsi, które często nie jest doceniane.
Bo po co się zachwycać starym drewnianym kościołem?
Czy kamieniczką z okresu baroku?
Lepiej skupić się na tym, co brzydkie i narzekać.
Tylko po co?
Chyba tylko po to by dostać wrzodów.
Uśmiechnijmy się, bo jest się z czego cieszyć!
A nawet jeśli widzimy zniszczony budynek, to wyobraźnia powinna nam COŚ podpowiedzieć.
Do CZEGO można dojść to ja już wam tego nie powiem.
Każdy jest indywidualną istotą i każdy widzi inaczej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)