Ostatnio ciągle bombarduje się mnie (i resztę rodaków też) apelami o wnoszenie opłat za abonament.
Abonament za użytkowanie telewizora.....(i radia niekiedy).
Większość z nas w telefonach różnej maści ma możliwość słuchania radia.
Czy płacicie za ten odbiornik?
Nie no. Co to za pytanie zadałam?
W zasadzie normalne.
Urodziłam się w czasach gdy w Polsce istniały tylko dwa kanały telewizyjne. Oba były tzw. państwowe. Nie wiedziałam jako kilkulatka co to jest misja w wydaniu telewizyjnym. Byłam raczej zadowolona z Domowego Przedszkola, różnych bajek (Muminki, Muppeciątka , Smerfy, Gumisie, Luky Luck, Mała Syrenka, Goofy, Kaczor Donald*, Myszka Miki, Miś Coralgol, Miś Uszatek, Kubuś Puchatek, Czarnoksiężnik z Oz), odcinków "Awantura o Basię", "5-10-15", serii programów dla dzieci: Kulfon i Żaba Monika, w/w Domowe Przedszkole, TELERANEK, nawet Ziarno byłam w stanie WTEDY przełknąć (dzieci były bardziej swojskie - czyt. bardziej żywe i normalne). Co tydzień oglądałam z siostrą Cotygodniową Listę Przebojów. W wakacje oglądałam WOW, Tajemnica Sagali, Pierścień i Róża, czy Maszyna zmian....
Czasem wśród polskich produkcji (i polsko-niemieckich) pokazywały się typowe zachodnie seriale.
Szkoła Złamanych Serc.
Dziewczyna Oceanu.
To wszystko było jakoś logicznie rozplanowane. Rodzice też sobie zawsze potrafili coś znaleźć na tych dwóch kanałach. Działał wtedy teatr telewizji. Nie było AŻ tylu seriali. Za to było dużo teleturniejów.
Wielka Gra.
Va Banque.
"Jeden z Dziesięciu" (na szczęście nadal istnieje).
Do tego w soboty towarzyszył nam "Miliard w Rozumie".
W międzyczasie przewinęła się Familiada (która jest nieśmiertelna - upadło tyle rządów, a ona trwa jak tak mroźna świeżość po gumie Winterfresh).
A później nadeszła epoka ZŁA. Seriale złem? Powiedzmy. W końcu lat 90 telewizja państwowa pozwalała nam na spotkania z Lubiczami, Mostowiakami oraz Złotopolskimi. Do tego dochodził Państwowy Telewizyjny Uniwersytet Medyczny (czyli "Na dobre i na złe"). W sumie człowiek się przyzwyczaił. No na serio. Potem przyszła gorsza zaraza.
I trwa niestety do dziś.
W sumie nie wiem do czego mam do zaliczyć....
"Gwiazdy tańczą na lodzie", "Kocham cię Polsko", "Bitwa na głosy", coś a'la you can't dance+ x-factor.
To nie wystarczyłaby "taneczna wersja" Szansy na Sukces? Wielkiego programu rozrywkowego do którego przychodzili ludzie by coś wygrać, ale i się pobawić? Wystarczy mi też "Jaka to melodia?" do szczęścia.
Po co małpować stacje komercyjne?
Przyznam się: z Polsatu oglądam tylko Rodzinę Zastępcza, bo tylko to jestem w stanie obejrzeć. Za to na TVN-ie zdarzy mi się od święta obejrzeć "Na Wspólnej". I nic poza tym. No może...dokumenty Ewy Ewart. A tak poza tym to nie jestem niewolnikiem telewizji. Jednakże człowiek po całym dniu chciałby się trochę odprężyć. A że książki za drogie to zostaje telewizja.
Brawo dla publicznej za filmy przyrodnicze. (z innych przyrodniczych zostało tylko NG - ale to tematyczny kanał więc się nie liczy). Brawo za dokumenty i relacje z różnych koncertów, nabożeństw innych religii. Czy ja coś takiego widuję u konkurenta?
Nie. Co widzę? O ile słoneczna stacja puszcza jakieś klasyczne kreskówki dla dzieci o tyle z nowoczesną już gorzej. Czasem coś młodzieży się przewinie. Na przykład Merlin (?) i nowa odsłona BH90210. Podczas gdy Nowoczesna to głównie średniej jakości publicystyka i powtórki Najlepszego "Polskiego" Serialu jaki im się udało wyprodukować.
A jeszcze niedawno słyszałam pisk komercyjnych stacyjek, że też chcą prowadzić misję.
Prowadzą.
Robią wodę z mózgu rodakom. To bardzo ważna misja. A potem wkracza MisjaPubliczna i formuje z powrotem mózg, który wcześniej zmienił stan skupienia.
Może któregoś dnia włączając słoneczną lub nowoczesną stację zobaczę film gdzie parzą się dwa pingwinki a komentować ich życie będzie Pierwsza Polska Telewizyjna Feministka?
Kult sztuki był w Antyku.
Kult Boga był w średniowieczu.
Kult nauki był w renesansie.
Kult wojny był w baroku.
Kult rozumu był w oświeceniu.
Kult serca był w romantyzmie.
Kult pracy był w pozytywizmie.
Kult awangardy był w modernizmie.
Kult rasizmu i zacofania nastał wraz z drugą wojną światową.
Później był kult wolności jednostki.
Następował kult szatana, feminizmu, używek a nawet Elvisa i Maradonny.
co mamy obecnie?
Najgorszy rodzaj "kultu".
Kult pieniądza.
Przedstawiciele tego wyznania to najczęściej tzw. nowobogaccy, których majątek nie zawsze pochodzi z uczciwej i ciężkiej pracy. (bo mówi się, że w Polsce życie uczciwe to oksymoron życia szczęśliwego).
Nieraz kult pieniądza przechodzi na potomstwo nowobogackich.
Traktują oni ludzi jak lalki. Myślą, że są panami i mogą o wszystkim decydować.
Niektórzy są bardziej bezczelni i pod otoczką "komentatora" życia codziennego i "przywar" narodowych propagują chamstwo stosowane.
Można mieć kasy jak lodu.
Można brylować na bankietach.
Poznawać nowe "smaki życia".
A jednocześnie można być bucem i zacofaną intelektualnie istotą.
Obrażanie kogoś, bo jest czarny jest szczytem...ciemnoty umysłowej. A jeśli chce się krytykować tych, którzy tak robią to trzeba mieć w głowie tak by nie pogorszyć sytuacji osoby obrażanej.
Bo jak była pamiętna pielgrzymka pewnej grupy ludzi na JG to padło parę słów za wiele. I źle się wtedy stało. Bo jeszcze to rozdmuchano. Niestety zanim wszystko się rozeszło po kościach i zagoiło to nastąpiło otwarcie rany. Przez tzw. komentatora (do Stańczyka nigdy nie dorośnie-> chyba mało kto). W każdym razie obecnie znów przekroczono granicę dobrego smaku.
Jak ktoś nie ma imidża* to nawet bycie celebrytą mu nie powinno pomagać.
Chamstwo, buta i kretynizm musi być zwalczane niezależnie na jakim poziomie drabiny społecznej człowiek się znajduje (no nieraz to forma człowiekopodobna).
Jakieś kursy savoir vivru i intensywne lekcje logiki.
Dla mnie człowiek bogaty to taki, który ma przyjaciół niezależnie od sytuacji. Może na nich liczyć, a oni na niego. Nie jest jakiś tam nadziany forsą, ale też nie głoduje z biedy).
Dla mnie człowiek bogaty to taki, który jest szczęśliwy (czym jest szczęście?). Nie przejmuje się pierdołami. Czyta książki i poszerza swoje horyzonty.
Dla mnie człowiek bogaty to człowiek ZDROWY. I wolny.
A kim dla Was jest człowiek bogaty?
*imidż = ikra+ inteligencja wrodzona+ inteligencja nabyta (zależna jest od tej wrodzonej).
co do znajomków Tego-Którego-Imię-Zdobi-Wszystkie-Gazety-I-Portale to popiszą, ponarzekają dla picu. A stan życia publicznego w tym kraju nadal będzie taki jak stan kont Grecji. A nawet gorzej.
Tylko ludzie mogą powiedzieć: DOŚĆ głupocie i bucie.
I ubóstwu. Zwłaszcza kulturalnemu...
Pozotaje tylko czekać.
W szesnastym stuleciu Naszej Ery pewien poeta wypowiedział pamiętne słowa: Być albo nie być...
I coś w tym musiało być. W końcu Szekspir w swym dziele "Hamlet" pytał się o sens życia...
Pytał się o władzę, która zaślepia.
Pytał się o tyle rzeczy...A my tak naprawdę jeszcze nie odkryliśmy sensu tych słów do końca .
Bo na tym polega poezja życia.
Ciągle poszukujemy nowego sensu. Jeśli nam się droga A nie spodoba schodzimy z niej i szukamy innej.
Inni wolą zostać na starej drodze i uparcie dążą do zrozumienia drogą, którą kroczą.
Obie postawy godne podziwu.
W końcu człowiek jest istotą, która myśli, poszukuje. Nie zawsze chce gotowych rozwiązań, które mogą pomóc w rozwiązaniu problemu. A czasem stworzyć nowy.
Dziś mamy problem zwany ACTA. Te cztery literki zjednoczyły wielu młodych na świecie. Zwłaszcza w Polsce. Ludzie, którzy nie zaznali (jak sądzą) opresji i cenzury wyszli na ulicę, by sprzeciwić się ograniczaniu ich praw w internecie.
Bo skoro często się czują ograniczeni w rzeczywistości przez "prawo" i podwójne standardy to w internecie chcą się czuć wolni. A partie mające słowo "liberalizm" w godle chciały im to odebrać. Kuriozalne. Prawdziwe.
Najwięcej władzy nie chce despota, ale osoba optująca za filozofią życia 'róbta co co chceta". Ja bym dodała: Róbta co chceta, ale pamiętajcie, że Wielki Brat czuwa....To po co ta idylla?
ACTA miało bronić rodzimych twórców przed podróbkami. Zapewne jak zwykle mogło chodzić o Chiny (to już jakaś paranoja z tymi Chinami).
Niektórzy doznali (i doznają) zaćmienia przez pieniądze.
A to zaćmienie nazywa się "opętańcza walka ze wszystkim, co zabierze nam kasę".
Świat opiera się na podróbkach. Gospodarka opiera się na konkurencji.
Na początku była Coca-Cola.
I była ona lekarstwem.
I sprzedawano ją tylko w aptekach.
A potem nastała przemiana z lekarstwa w standardowy środek gospodarczy o wielu zastosowaniach.
Służy on obecnie jako
* napój podczas oglądania filmów,
* podstawowy środek do przetykania rur,
* medykament w problemach będących efektem popełnienia Grzechu Głównego numer 5,
* robienia efektywnych pokazów promujących naukę: Mentos Miętowy & Cola
Obecnie cena Coca - Coli waha się od 0,85 zł (1,5 L czyt. napój sugerujący wygląd Coli, jej skład, do smaku mu jeszcze daleko) do 4,99 zł (2 L Cola firmy Coca-Cola - standardowy smak, pełno cukru i nasz ukochany H^-3PO^-4).
Nim jednak pojawiła się gama podróbek, imitacji Coca - Cola była droga. Później objawiła się Pepsi, co spowodowało lawinę. W międzyczasie były jakieś procesy, spory ideologiczne o markę, poglądy polityczne (CocaCola to symbol Szatanów, Pepsi to ci "właściwi"). Jednakże spory nic nie dały. Nowe firmy powstają jak grzyby po deszczu. Gospodarka ruszyła!!!!
Do czego zmierzam?
Powinniśmy naprawdę uwolnić rynek.
Zwłaszcza muzyczny.
Gdy byłam młodsza puszczano na TVP2 tzw. listę przebojów.
Można było się osłuchać i poznać różnych artystów.
Dokształcić się w dziedzinie kultury niższej.
Jedni zostali i dalej nas męczą/cieszą
Obecnie włączając tv musisz przebić się przez standardowy zespół kiczu, tandety.
Nie przeczę, że zdarzało mi się słuchać/słyszeć melodii, które dziś uważam nie tyle za obciach co żenadę. Zresztą ile można słuchać piosenki o słowach "Wstań powiedz nie jestem sam..."
Niby takie życiowe a do życia się nijak ma. Szczerze mówiąc to wolę zakopywać się w starych przebojach Red Guitars. Zwyczajne piosenki, a jednak wyjątkowe. I muzyka inna. (kilkadziesiąt lat temu jedynym głównym instrumentem był głos, no i parę elektrycznych gitar na krzyż).
Obecnie wszystko jest skomputeryzowane. Osoby, które normalnie nie są obdarzone przez naturę GŁOSEM mogą robić kariery jako piosenkarze.
Tylko po co? Gdzie w tym wszystkim piękno sztuki?
Czy mi się nudzi, że szukam piękna w muzyce rozrywkowej?
Tak, ponieważ kilkadziesiąt lat temu obowiązywały pewne standardy. Można było iść na fajny koncert, odpocząć. Zrelaksować się.
Nieraz płyty gościły na weselach, studniówkach. (a i pewnie sami artyści byli zapraszani)
Bo byli dobrzy....
A dziś co jest na studniówkach czy balach?
Wodzirej, zespół (no mój był nawet spoko), albo DJ (akurat DJ pasowałby do balu po szóstej klasie podstawówki a nie w klasie maturalnej, litości...).
Szukając muzyki w Internecie szukam coraz to nowszych wykonawców. Odkrywam tych, których płyty w Polsce nie dane będzie mi kupić. I nie chodzi nawet o cenę (od 4 dych wzwyż za płytę).
Raczej o dostępność....
Dwudziesty pierwszy wiek, miejsce Euro, pełno galerii, szklanych domów - a w sklepach mimo pełnych półek nadal ograniczony wybór...
Narzuca się nam pewien określony styl życia.
Narzuca się nam nawet kanały jakie mamy oglądać. Gdy założono mi kablówkę miałam parę programów niemieckich. Mnie one nie przeszkadzały. Skoro rodzice płacili to i ja mogłam z nich korzystać. A potem je wyłączono. Jeden zamieniono na tv biznes (obecnie jest kanałem filmowym). Drugi zamienili na MTV Polska (dawniej MTV International). Program, który był kiedyś mhm...arabski zamieniono na inny. Eh...Dobrze, że jeszcze mam CNN.
Nie wiem czy to przymusowa "repolonizacja" czy co....(oficjalna wypowiedź: klienci nie byli tą stacją zainteresowani. Mhm taaaaa).
Zważywszy, że w Narodowych Stacjach (nie, nie mam na myśli Państwowej) co jakiś czas używa się słów, które nie są godne Wielkich Prezenterów. W końcu ELITA powinna być ELITĄ, a nie nowobogackimi utracjuszami, którzy gadają od rzeczy i denerwują ludzi, którzy ciężko pracują na tę ELITĘ.
PS. są możliwości kupna piosenki, ale w niektórych wypadkach ja chcę całej płyty....(co nie zdarza się za często).
Po serii nieprzychylnych reportaży trącących rasizmem BBC przeszło na "jasną" stronę mocy.
Albo próbują odwrócić kota ogonem.
Na temat idiotycznych zmian jakie następują w edukacji nie mam już sił pisać. Albo Oni są głupi, ale sądzą, że mają do czynienia z głupimi.
Dla mnie sty PISA nic nie znaczą.
Dla mnie znaczy to, co powie zwykły nauczyciel, wykładowca czy koleżanka po kilku sesjach korepetycji z "ofiarami" systemu.
Jednak się kiedyś zastanawiała:Co gimnazjalista robi w szkole na chemii?
Większość otoczenia odpowiedziała chórem: NIC.
No dobrze, większość szkół nie stać na pracownię.
A dlaczego nie stać?
1.Bo nasi żołnierze muszą doszkalać się ze stref klimatycznych, bo nasi genialni przywódcy uznali 9 lat temu, że biedacy nie wiedzą jak wygląda pustynia i muszą ją zobaczyć w Iraku lub w Afganistanie. Przy okazji może sprawdzą czy im broń działa.....
Współczuję tylko wdowom, dzieciom i samym żołnierzom. Może i dostaną pieniądze, ale stracą coś, czego za pieniądze się nie kupi. Spokój. Ile razy zdarzało się, że żołnierze byli trwale niezdolni do jakiejkolwiek pracy? Bo nawet jeśli fizycznie byli zdrowi to psychicznie wysiadali? Zostawał z nich wrak człowieka?
2. Wydaje się na stadiony, które będą świecić pustkami po Euro....U mnie w mieście postawili Orliki (w ramach szkolenia dziatwy na kolejnych Tytoniów czy Lewandowskich). Yeah.
Akurat blisko jednego mieszkam. I gdy już przechodzę w niedzielę rzadko mogę dostrzec dzieci bawiące się na nim.
Mam cykliczne wahania jeśli chodzi o "sympatię" do dzieci (zwłaszcza tych w wieku 11-16 lat). Niemniej jednak lepiej by latały bo boisku (także pod oknami mojego bloku) niż włóczyły się po mieście i poznawały stare-nowe fachy nie wiążące się z uczciwym zarobkiem.
Powodów jest jeszcze kilka.
Niemniej jednak nauczyciele pracujący z młodzieżą czy studenci udzielający korków wiedzą lepiej jak jest z edukacją w Polsce niż paru dziennikarzy, którzy uparli się na kilka faktów prasowych.
Polska edukacja kuleje.
No dobra, to jeszcze potrwa, ale Nasi mogą wrócić do domów. A daleko nie mają. Ewentualnie mogą wybrać opcję "za dwa lata Mundial. Wypada wyjść z grupy....". Niech robią, co chcą.
Dzięki za to, że nie skończyli wtedy z Rosjanami.
Właśnie, co z Rosjanami?
Tak pięknie rozgromili Czechów w Dzień Rozpoczęcia....
A wczoraj przerążnęli z Grekami.
Szkoda....