Nieustanne dążenie do "pseudo-równouprawnienia" powoduje same nieszczęścia a co za tym idzie pozycja kobiety systematycznie się kruszy. A ona sama staje się poddaną mężczyźnie tudzież istotą z którą nie warto rozmawiać. Rozmawiać o rzeczach nie związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci.
Z jednej strony mówi się: jest równouprawnienie. Możemy pić tak jak mężczyźni.
Z drugiej strony: żaden mężczyzna w stanie nietrzeźwości nie wzbudza we mnie tyle żalu, co upadająca kobieta.
Upadająca pod wpływem pijaństwa.
I to nawet nie chodzi o to, że nie przystoi, bo jest kobietą.
Kobieta fizycznie jest słabsza od mężczyzny.
Ale tylko fizycznie.
Więc dlaczego niektóre kobiety chcą się też krzywdzić psychicznie i umysłowo?
Żal mi tych dziewcząt, które chcąc się podlizać facetom zaczynają kląć, palić, pić.
Najwidoczniej ich poczucie własnej wartości ktoś stłamsił.
Gdy były jeszcze dziećmi.
Z drugiej strony podziwiam te, kobiety, które dążąc do wyrównania szans uczą się, zdobywają kolejne tytuły. I w ten właściwy sposób usiłują dorównać mężczyznom-naukowcom.
Dlaczego gardzimy pięknym darem jakim jest kobiecość?
Mnie samej zdarza się użyć wulgarnego słownictwa - aczkolwiek są to sytuacje wyjątkowe.
Nie rozumiem także kobiet, które ostentacyjnie paradują w szalikach drużyn, ustawiają bójki.
Dają powód do radości swoim kolegom.
Bo baby się leją.
No tak, nie ma nic bardziej podniecającego niż dwie laski tarzające się w błocie.
Nieraz zamiast banana na twarzy u faceta można dostrzec co innego.
Żal, niesmak.
W końcu co wolno mężczyźnie to nie wypada kobiecie.
Owszem są kobiety o zwiększonej ilości testosteronu. Różne są tego przyczyny. Ale też nie każda rzuca się w wir walki.
Jak wspominałam jednak nie rozumiem tych kobiet, które ustawiają bójki. Nie rozumiem dziewcząt spożywających alkohol a potem poddających się upodleniu....(nie, nie chodzi mi tylko seks).
A może kobiety, które wdają się w walki, zapominające o swoim przeznaczeniu to efekt "zbabienia chłopów"??
Coś w tym musi być.
W poprzednich systemach to mężczyzna był głową domu.
Ale kobieta szyją :)
On był odpowiedzialny za byt.
Za rodzinę i za kobietę.
Owszem mógł nawet zabić żonę czy dzieci.
Bo miał władzę autorytarną. Poprawka.
Autorytarna władza związana jest z autorytetem.
Co to za autorytet, który posuwa się do morderstwa lub co najmniej przemocy fizycznej? Taki mężczyzna jest słaby, a taki kobiecie jest zbędny....
No może nie do końca. Niektóre lubią słabych mężczyzn by im "matkować".
To jest już inna relacja. Trącąca patologią.
Świadomy swojej wartości mężczyzna nie musi pokazywać jaki to on jest "macho" (czyli męski).
Świadomy siebie jest partnerem dla kobiety, jej opiekunem.
Pomaga jej w opiece nad potomstwem.
Sam nieraz przywołuje ją do porządku.
Słowem.
A nie ręką.
Świadomy siebie mężczyzna pracuje by rodzina miała byt.
By mogła przeżyć.
Tak zostaliście skonstruowani.
By wasz ród przetrwał.
Czasy w których mężczyźni płodzą dziecko a potem nie chcą na nie łożyć (np po rozwodzie) dają dowód, że jest kryzys w rodzinie.
Należy pomóc takiemu mężczyźnie by mógł dobrze wypełniać swoje obowiązki.
Spłodziłeś? Weź odpowiedzialność.
Nie tylko finansową....
Owszem matki też bywają nieodpowiedzialne.
Im też jest potrzebna pomoc.
Bo etap ojcostwa nie kończy się na strzelonej bramce.
To dopiero początek.
Kobieta może, ale nie musi być idealnie delikatna i subtelna jak ta Izabela Łęcka.
Nie musi być zawsze na wezwanie mężczyzny jak niewolnica (także seksualna).
Ma być normalna.
Nie musi pić jak smok by "udowodnić swoją wartość".
Nie musi kląć i bić się z inną kobietą.
Ma prawo oczekiwać, że mężczyzna pomoże jej nawet w tak trywialnej czynności jaką jest wieszanie firanek czy pranie :)
Ma prawo oczekiwać na pomoc w opiece nad potomstwem.
A mężczyzna powinien jej pomagać.
Ważna jest równowaga. Przyroda dąży do równowagi więc dlaczego rodzaj ludzki idzie wbrew regule przekory? A właściwie nie wiadomo w jakim kierunku zmierza?
Może wyidealizowałam trochę obraz płci?
Wątpię.
Nigdy nie dążyłam do ideału. Raczej paradoksalnie dążę do równowagi w przyrodzie. Przerażają mnie wulgarne dziewczęta w tramwajach, nie podoba mi się gdy kobieta idzie slalomem....
Lub z jej ust zamiast kwiatów wypadają żaby i smoła...W ramach przecinka.
Chcę by wszystko wróciło do normy.
Tak trudno?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz