Miałam już nie pisać o tej katastrofie, o tym, że media zohydziły ludziom pamięć o ofiarach tego wypadku (i w ogóle o Smoleńsku).
Niestety w związku z aferą, jaka została wywołana po sekcji zwłok śp. Anny Walentynowicz Pani Marszałek musiała się wytłumaczyć mediom.
No i się wkopała...
Najpierw wkręcono ludziom (w tym i rodzinom ofiar), że nasi patolodzy współpracowali z Rosjanami na miejscu katastrofy.
Teraz to odwołano.
Jestem zażenowana.
Niektórzy z moich znajomych nie wierzą w wypadek.
Ja w wierzę w zaniedbanie ówczesnych władz przed katastrofą.
Ja wierzę też, że za to jak postąpiono z ofiarami, ich rodzinami osoby, które to zrobiły poniosą karę.
Jeśli nie w tym życiu to w następnym - zakładając że istnieje reinkarnacja.
Lub na Sądzie Ostatecznym (bez możliwości składania bezzasadnych apelacji - jak to teraz ma miejsce w ziemskim wymiarze "sprawiedliwości").
Tylko przykro słuchać, że znowu obywatele okazali się mniej ważni dla państwa.
Dla Matki.
Dla Ojczyzny.
Nawet jeśli ideologicznie wiele z ofiar odbiegało od moich poglądów to było mi żal ich śmierci.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
A teraz mam wrażenie jakby znowu umarli.
I wszystko zacznie się na nowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz