piątek, 15 czerwca 2012

Co się dzieje z kobietami i młodymi dziewczętami?

Nieustanne dążenie do "pseudo-równouprawnienia" powoduje same nieszczęścia a co za tym idzie pozycja kobiety systematycznie się kruszy. A ona sama staje się poddaną mężczyźnie tudzież istotą z którą nie warto rozmawiać. Rozmawiać o rzeczach nie związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. 
Z jednej strony mówi się: jest równouprawnienie. Możemy pić tak jak mężczyźni.


Z drugiej strony: żaden mężczyzna w stanie nietrzeźwości nie wzbudza we mnie tyle żalu, co upadająca kobieta. 
Upadająca pod wpływem pijaństwa.
I to nawet nie chodzi o to, że nie przystoi, bo jest kobietą.

Kobieta fizycznie jest słabsza od mężczyzny. 
Ale tylko fizycznie. 
Więc dlaczego niektóre kobiety chcą się też krzywdzić psychicznie i umysłowo? 


Żal mi tych dziewcząt, które chcąc się podlizać facetom zaczynają kląć, palić, pić. 
Najwidoczniej ich poczucie własnej wartości ktoś stłamsił. 
Gdy były jeszcze dziećmi.


Z drugiej strony podziwiam te, kobiety, które dążąc do wyrównania szans uczą się, zdobywają kolejne tytuły. I w ten właściwy sposób usiłują dorównać mężczyznom-naukowcom. 
Dlaczego gardzimy pięknym darem jakim jest kobiecość? 
Mnie samej zdarza się użyć wulgarnego słownictwa - aczkolwiek są to sytuacje wyjątkowe.


Nie rozumiem także kobiet, które ostentacyjnie paradują w szalikach drużyn, ustawiają bójki. 
Dają powód do radości swoim kolegom.
Bo baby się leją. 
No tak, nie ma nic bardziej podniecającego niż dwie laski tarzające się w błocie. 
Nieraz zamiast banana na twarzy u faceta można dostrzec co innego.
Żal, niesmak.
W końcu co wolno mężczyźnie to nie wypada kobiecie.
Owszem są kobiety o zwiększonej ilości testosteronu. Różne są tego przyczyny. Ale też nie każda rzuca się w wir walki.




Jak wspominałam jednak nie rozumiem tych kobiet, które ustawiają bójki. Nie rozumiem dziewcząt spożywających alkohol a potem poddających się upodleniu....(nie, nie chodzi mi tylko seks). 


A może  kobiety, które wdają się w walki, zapominające o swoim przeznaczeniu to efekt "zbabienia chłopów"?? 


Coś w tym musi być. 
W poprzednich systemach to mężczyzna był głową domu. 
Ale kobieta szyją :) 
On był odpowiedzialny za byt. 
Za rodzinę i za kobietę. 
Owszem mógł nawet zabić żonę czy dzieci. 
Bo miał władzę autorytarną. Poprawka. 
Autorytarna władza związana jest z autorytetem. 
Co to za autorytet, który posuwa się do morderstwa lub co najmniej przemocy fizycznej? Taki mężczyzna jest słaby, a taki kobiecie jest zbędny....
No może nie do końca. Niektóre lubią słabych mężczyzn by im "matkować".
To jest już inna relacja. Trącąca patologią.


Świadomy swojej wartości mężczyzna nie musi pokazywać jaki to on jest "macho" (czyli męski). 
Świadomy siebie jest partnerem dla kobiety, jej opiekunem. 
Pomaga jej w opiece nad potomstwem. 
Sam nieraz przywołuje ją do porządku. 
Słowem. 
A nie ręką. 
Świadomy siebie mężczyzna pracuje by rodzina miała byt.  
By mogła przeżyć.
Tak zostaliście skonstruowani.
By wasz ród przetrwał. 




Czasy w których mężczyźni płodzą dziecko a potem nie chcą na nie łożyć (np po rozwodzie) dają dowód, że jest kryzys w rodzinie. 
Należy pomóc takiemu mężczyźnie by mógł dobrze wypełniać swoje obowiązki. 
Spłodziłeś? Weź odpowiedzialność. 
Nie tylko finansową....
Owszem matki też bywają nieodpowiedzialne. 
Im też jest potrzebna pomoc.
Bo etap ojcostwa nie kończy się na strzelonej bramce.
To dopiero początek.




Kobieta może, ale nie musi być idealnie delikatna i subtelna jak ta Izabela Łęcka. 
Nie musi być zawsze na wezwanie mężczyzny jak niewolnica (także seksualna). 
Ma być normalna. 
Nie musi pić jak smok by "udowodnić swoją wartość". 
Nie musi kląć i bić się z inną kobietą.
Ma prawo oczekiwać, że mężczyzna pomoże jej nawet w tak trywialnej czynności jaką jest wieszanie firanek czy pranie :) 
Ma prawo oczekiwać na pomoc w opiece nad potomstwem.


A mężczyzna powinien jej pomagać. 


Ważna jest równowaga. Przyroda dąży do równowagi więc dlaczego rodzaj ludzki idzie wbrew regule przekory? A właściwie nie wiadomo w jakim kierunku zmierza?


Może wyidealizowałam trochę obraz płci?
Wątpię. 
Nigdy nie dążyłam do ideału. Raczej paradoksalnie dążę do równowagi w przyrodzie. Przerażają mnie wulgarne dziewczęta w tramwajach, nie podoba mi się gdy kobieta idzie slalomem....
Lub z jej ust zamiast kwiatów wypadają żaby i smoła...W ramach przecinka.
Chcę by wszystko wróciło do normy.
Tak trudno?

środa, 6 czerwca 2012

Niesmak??


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kontrowersyjne-slowa-amerykanskiej-dziennikarki-po,1,5153283,wiadomosc.html

Zastanawiam się czy pseudoprzyjaźń z USA w końcu się skończy. 
Biorąc pod uwagę kolejne ciosy jakie otrzymujemy od naszych tzw. przyjaciół (manipulantów) zastanawiam się nad sensem wykorzystania naszych mężczyzn w ramach żywych tarcz. 
W dodatku mamy płacić po wyjściu z Afganistanu. 

Czy mieliśmy coś do Afganistanu? 

Rosjanom  nie udało się go opanować (dzięki Demokracji).
Teraz USA i demokratyczny zachód ponosi klęskę (do niej niestety Rosja nie przyłożyła reki w ramach odpłaty).
Do tego non stop podkoloryzuje historię. 
Nie twierdzę, że Nasi nie mordowali Żydów w czasie II Wojny Światowej. Właściwie to mordowali swoich. 
Bo te sześć milionów ludzi mieszkało na terenie Polski, uważało sie za Polaków mniej lub bardziej. 
Do tego wielu z nich było patriotami, których rodziny mieszkały od pokoleń na terenach ówczesnej II RP.
Może II WŚ zaczęła się 1 września 1939.

Według mnie cała historia wojny zaczęła się od przejęcia przez Hitlera władzy i kolejne obostrzenia ws. Żydów. A może od końca I WŚ? Kiedy upokorzone Niemcy zaczęły szukać wroga? I odnowiły XIX wieczne bojówki?
Z rozkazu Hitlera zorganizowano Kryształową Noc.....
A gdy już usunięto tę część swoich obywateli wzięto się za Polskę podpisując pakt RM (który i tak zerwano, bo im się przypomniało, że Rosjanie to też Słowianie).
Zaczęto wywozić Polaków do Obozów Śmierci. 
Nie wszystkich jednak.
Historia wspomina jak to Hitlerowcy wysłali Biedotę Żydowską za ocean by zamieszkali wśród swoich.


A swoi ich nie przyjęli....


Jak myślicie dlaczego? 
Bo byli biedni....

Ludzie wrócili tylko po to by zginąć.
W hańbie, poniżeniu, w otoczeniu innych ludzi uznanych za niegodnych posiadania daru życia. 
W atmosferze pogardy ze strony wroga.

Za zgodą Europy. (Francja od razu wydała swoich na śmierć. Powalczyli i szybko się poddali). Chociaż Król Bułgarii starał się swoich żydowskich poddanych obronić przed losem innych Żydów z Europy.....

Znajdywały się świnie z obu stron barykady. 
Czy to Niemiec czy Polak.
Były też jednostki godne podziwu. 

W końcu Dzieci Sendlerowej nie wzięły się z powietrza....
Trzeba było sporej odwagi by pod nosem Wroga urządzać takie "przekręty" (wg ówczesnego prawa to było oszustwo).
Były też jednostki, które najpierw brały kasę od swoich Wyznania Mojżeszowego a potem albo ich wydawali (AK z kolei na nich wydawała....wyrok śmierci). 
Byli też tacy, którzy pierw brali a potem po prostu przechowywali. Postawy były różne wśród napadniętych. 
Ale też nie każdy okupant był BE. 
W końcu Lista Schindlera miała jakiś cel....


Wrzucanie ludu podbitego do jednego worka z okupantem kala pamięć tych, którzy zginęli, bo byli ludźmi. 
Innymi.
Niepasującymi....


Wojna zmienia priorytety. Następuje relatywizm moralny o czym wspomniano w "Zdążyć przed Panem Bogiem".



Nie może jednak o tym wiedzieć człowiek, który wychował się w kraju w którym ostatnie strzały z amunicji padły w XIX wieku. 
Kraju, który napadał. Kraju, który grabieżą i gwałtem rozrastał się. 
Kraju, który pierwotnych mieszkańców ziemi amerykańskiej pozamykał w rezerwatach jak jakąś zwierzynę. 
Kraju, który "głosi" demokrację za pomocą dyktatury i przemocy (choć mocno zawoalowanej). 


Nie może o tym wiedzieć człowiek, którego przodkowie być może odrzucili tą biedotę z Europy, by....
Nie może wiedzieć o tym człowiek, którego kraj, co roku wysyła swoich mężczyzn w ramach żywych tarcz w miejsca gdzie ich głowy będą warte 1000 Mudżahedinów lub innych walczących przeciw zepsuciu?? 
I zachodowi.



Może w ramach solidarności z osobami z Diaspory Pani odwiedzi Obozy nie tylko na terenie Dawnej Rzeszy, ale i Obozy w Oświęcimiu, czy w Chełmie?
A w ramach poszanowania tych Polaków, którzy zginęli a nie należeli do wspólnoty Żydów na terenach II RP sugeruję wycieczkę do Sobiboru, na Majdanek czy do Treblinki.

Jeśli jednak potrzeba podeptania narodu, który wycierpiał tyle, ile USA zadało bólu różnym nacjom jest w Tobie na tyle silna sugeruję poczytać o Jedwabnem. I oczywiście odwiedzić to miejsce. 
Polacy będą w ulubionej odsłonie.
Drani, rasistów, którzy antysemityzm wysysają z mlekiem matki.
Mleko mamy było dobre. 


Ani Afrykańczycy, ani Azjaci mi nie przeszkadzają. Nie uważam by Polska musiała być biała jak to pranie (które w rzeczywistości jest szare). Jeśli oni traktują Polskę jak swoją Ojczyznę, jeśli UMIEJĄ* mówić po polsku, płacą kulturalnie podatki to niech mieszka tu, kto chce. Jeśli żyje zgodnie z prawem to mi to wisi czy moje dziecko będzie miało czarnego, zielonego czy czerwonego kolegę a potem sympatię. 
Wystarczy, że nikt nie będzie się narzucał drugiej osobie.


*dotyczy to naturalizowanego Brazylijczyka, któremu wyrządzono krzywdę. 
Bo on ani be ani me po polsku nie powie. 
A ile osób pracujących od X lat wywalają urzędnicy bo czegoś zapomnieli dopełnić a umieją mówić po polsku w stopniu znaczenie przewyższającym możliwości niektórych Wybrańców....Gdzie tu sprawiedliwość??


Wniosek: Nadstawiajmy policzek bo uczy nas tak religia. Ale do czasu. W końcu trzeba zacząć walczyć. Nawet jeśli to może być Prawo Talionu. 
Zło dobrem zwyciężysz.
Głupoty** dobrem nie pokonasz. 
Tylko rozumem i logiką....
Tylko trzeba gdzieś te dwa elementy znaleźć.


**głupotą też określam polityczną poprawność.  

wtorek, 5 czerwca 2012

takie wrażenie.........

Jakoś mam dziwne wrażenie, że prywatyzacja polskich firm zawsze odbija się na ludziach niekorzystnie.
A wlaściwie na ich portfelach.
Nieraz płacą za blokadę międzynarodowych połączeń*.
A potem przychodzi rachunek, którego zawartość przedstawia, iż w ostatnim czasie klient wykonał X połączeń do kraju o którym nawet nie miał pojęcia, że istnieje.
I każą mu to zapłacić, bo odłączą telefon....
Sprawa skończyła się tak: firma straciła klienta. (ważnego).
A klient zyskał święty wispokój zawierajac umowę z inną firmą, która już takich cyrków nie odstawia. Conajwyżej net zwalnia do prędkości 1 kb/s (bo ma  za dużo klientów i małą przepustowość serwerów :) )
(firma była po wykupie przez francuskiego akcjonariusza....)

A inna sytuacja: telefon klienta pewnej popularnej sieci zaczął szwankować. W sumie nie należy się dziwić.
Nokia 60XX to pomyłka ten znakomitej firmy.
Ad rem.
Klient poszedł wyjasnić ten problem u operatora.
Pracownik okazał się kompletnym idiotą i bucem.
Sugerował, że dzieci mogly przestawić coś w telefonie.
Dzieci owej osoby mają conajmniej osiemnaście lat a w dodatku w rączkach dzierżą co lepsze wytwory elektroniki więc telefon rodzica bardziej budził współczucie niż chęć zabawy.
Parę durnych sugestii jeszcze padło.
Dialog skończył się na sugestii pt "nie to nie, mogę zmienić operatora".
A sprawa się zakończyła pozytywnie dla klienta.
Telefon od tej pory działa dość dobrze.
Jak na taki złom elektroniczny.
(sieć też wykupiona przez zachodniego kontrahenta. Tym razem przez Niemca**)

Pracownik jest miły przy zawieraniu umowy (czyt. podpisaniu cyrografu).
Potem wraca standardowa uprzejmość.
A ja tam wolę opryskliwość od początku. Wiem czego się spodziewać.
Np. kupuję bilet w PKP na IR.

Ja: Dzień dobry, chciałabym kupić bilet na pociąg IR do Łodzi Kaliskiej. Będzie około 16 tej.
Kasjerka: A jest taki?
Ja: yyy no jest.

Potem sprawdziłam jeszcze raz w automacie, że to koło oznacza odjazd 15.49 :)
Następny był za 20 minut. I to była TLK :)
Mogłam nią jechać, ale zależało mi na czasie.


Aczkolwiek pytanie pracownicy państwowego urzędu potrafi nieraz człowieka otrzeźwić.
Nawet jeśli pracownik nie strzela uśmiechu "don't be sad, be happy, your train will late". 
Nic mnie tak nie wkurza jak uśmiechnięty pracownik mówiący o opóźnieniu środka transportu. Na szczęście w Polsce jest normalnie. 
Spojrzę na twarz kasjera i wiem, że coś jest nie tak.


W każdym razie nie każda prywatyzacja jest dobra dla klienta.


Rzekłabym, że pogarsza jego status jako człowieka


*połączenia można było wykonać za pomocą neta w wersji modem telefoniczny.
** sądziłam, że gdy Niemiec wykupi to zrobi porządek w firmie..Ze stanu "jest źle" zrobiło się "jest tragicznie" o czym świadczyła listopadowa awaria sieci. 

Plusowi to się nigdy nie zdarzyło!!!

Euro ....

Już w czwartek się zacznie.
I będzie to nieszczęście trwało.
Aż do lipca.
Boże, za coś pokarał Polaków?
Swoje odcierpieliśmy i przez dwa wieki (właściwie wiek i dwadzieścia trzy lata).
Potem jeszcze sześć lat podczas Wielkiej Wojny.
No i znów przez Polskę przejdzie kataklizm.
Nie dość, że grupy kataklizmów przechodziły w Warszawie w zeszły weekend to teraz kraj opanują grupy zoorganizowane i zaopatrzone w napoje oprocentowane. I będą siać postrach wśród normalnych ludzi.
Eh.......


Wystarczy mi, że nasi politycy i dziennikarze codziennie wprawiają lud w iście "szampański" nastrój. Robią to przez publiczne kłótnie, wywlekanie swoich brudów, informowanie o kolejnych samochodach konkurentów czy o podwyżkach żywności (które widuję codziennie w TESCO).

Uprawianie pseudodyskusji. Choć nie popieram to czasem liczę, że wezmą się za marynarki jak na Ukrainie i załatwią spraawę "po męsku". Trochę rannych będzie ale atma się oczyści.
Skoro kibice* się leją to dlaczego władza nie może powiedzieć sobie, co ją boli?
Zapewne dlatego, iż nie utożsamiają się z plebsem.
Bo tak nie wypada.
Bo tak nie postepuje cywilizowany człowiek.
No tak. Nie ma jak to dawka hipokryzji i złych emocji.
Jesteśmy ciągle zatruwani obrazami Apokalipsy w różnych jej odsłonach.
A jak nadejdzie Euro to chyba nastąpi przesycenie roztworu.
Cierpliwość się skończy....
A wtedy będzie zabawnie.
Albo nudnie. Zależy co się stanie w dniu pierwszego meczu. Chociaż pierwszy mecz jest dość spokojny.
Grecja 2012 kontra Grecja(1989-2012).
Tzn
Grecja - Polska.
Nudy raczej będą wiec nie ma się czego obawiać.
Dopiero jak będzie mecz Rosja - Polska.
Chociaż nie ma się czego bać :)
Pochód z sierpem i młotem nawet może być ciekawy
Może będzie Rosja- Litwa :D
Albo Polska - Litwa
Jak na razie jutro jeszcze jest dzień.
Jeszcze względnie normalny dzień....


*chodzi o kibiców aktywnie wspierających bitki i burdy

piątek, 4 maja 2012

Pytanie o Euro i jego ehm...przebój...i przemyślenia

Od paru dni Teleekspres, Fakty i inne programy informacyjne mają nowy temat. 
Nowy zastępczy temat. 
Nazywa się "przebój na euro2012". 
Jedni mówią, że to obciach dla kraju a drudzy, że przebój.
Ja tam nie mam zdania....
Chyba.....
Chociaż gdy przesłuchiwałam ten zbiór nut, dźwięków i słów nie mogę stwierdzić, że przypadło mi to do gustu. Pójdę dalej. Nasunęły mi się skojarzenia z Buranowskimi Babuszkami i ich przebojem. Ich spontaniczność aż bije mnie bo oczach. Wręcz wzbudza szacunek. Zaczyna się tak cicho, względnie spokojnie. A potem akcja rozwija się i wszyscy się bawią, tańczą. Nie wiem, czy Panie zwyciężą w Eurowizji, czego im serdecznie życzę. Wiem jedno - ich zamysł był wręcz...powalający. I oryginalny. *Ukłony w stronę Braci Rosjan*

Czego nie mogę powiedzieć o tym czymś, co promują jako przebój Euro. 
Ni to piosenka z Festynu, ni to z Dożynek. 
Raczej bezczelne papugowanie braci (właściwie to sióstr) ze Wschodu.

Czy my nie możemy mieć już czegoś swojego? 
Była Górniak. Zniknęła. 
Była Steczkowska. Zniknęła.
Pojawiły się Mandaryny, Tole, Sary May, Dody.
Pół tony plastiku przemieszanego z imitacją buntu.
Gdzieniegdzie próbuje się przecisnąć dziewczyna z Południa. 
A poza tym, to sama muzyka z zachodu. 
Często nie mająca prawa nazywać się mianem muzyki.
To samo z męskimi gwiazdami muzyki. 
Zwłaszcza zespołami....

A kiedyś było inaczej.
Irena Santor, Anna Jantar, Czerwone Gitary......
TO była muzyka.
Oni mieli głos. I polot. I teksty miały jakieś przesłanie...



To śmieszne...(myślę sobie)
Urodziłam się w ostatniej dekadzie XX wieku.
Kiedy były telewizory, komputery.
Jestem dzieckiem nowoczesności.
A jednak współczesna muzyka do mnie nie trafia.....
Niektórych piosenek mogę słuchać ciągle (Matura :) )
A niektórych nie dosłucham do końca...
Czyżbym urodziła się w złej epoce?
A może nie umiem docenić sztuki nowoczesności?
Wiem jedno, wolę naturalne piękno. 
Plastik jest ładny przez chwilę. 
Potem się starzeje i psuje otoczenie wokół siebie...
Bo to jest jak z wodą w butelce szklanej w gorący dzień.
Otwieram i czuję świeżość. 
A gdy piję z plastiku gaszę pragnienie na chwilę
A po pewnym czasie woda w plastikowym naczyniu jest obrzydliwa....
A jednak to właśnie plastik jest najtańszy.....